Listy do Głównego Lustra

Listy do Głównego Lustra
(fragmenty)
__________________________

Przekraczam próg. Zamykają się za plecami drzwi. Podaję rękę na przywitanie. Siadam. Naprzeciwko siadasz Ty. I nie istnieje już przekonanie, że wiem o sobie wszystko. Po drugiej stronie niewiadoma, emocje i pytanie: czy Ona jest taka, jak ja?

Piszę listy. Nie wysyłam. Ilekroć zbliżam się do niewidzialnej granicy, za którą ja i słowo kończymy się, narasta we mnie obezwładniające uczucie. Chwilę później wdziera się w jakiś system przyranny.

Piszę listy… Zbliżenie do drugiego, którym jesteś-jestem, otwiera granice, wyznacza nowe ramy przestrzenne.

Piszę… Czy wtedy wiem, kim jestem?

Źródło listów? Dawne marzenie, aby odnaleźć drogę do siebie. Do najbezpieczniejszego domu. Tęsknota za tym, co czasem podziwiane w innych, a słabo wyczuwalne w sobie. Gdzieś w głębi poczułam, że ktoś taki jak Ty zna drogę. Ta ożywcza nadzieja przeplata się ze zwątpieniem.

Przekraczam próg. Zamykają się za plecami drzwi. Podaję rękę na przywitanie. Siadam. Naprzeciwko siadasz Ty. I nie istnieje już przekonanie, że wiem o sobie wszystko. Po drugiej stronie niewiadoma, emocje i pytanie: czy Ona jest taka, jak ja?
Dziwnie mówi: jaki jest twój wewnętrzny stan?

Pamiętam tylko zjazd z autostrady, ten wąski, dziurawy, kręty. Zwolniłam, zmieniłam bieg i zobaczyłam rzeczywistość inaczej niż chwilę wcześniej, gdy mknęłam równą szosą, drogą bez wybojów, przeszkód. Zwolniłam i poczułam bezruch, jakbym stała w miejscu.

… wewnętrzny stan.
Odpowiadam, też dziwnie: zamarzam?

Wstaję. Naprzeciwko wstajesz Ty. Podaję rękę na pożegnanie. Otwierasz przede mną drzwi. Przekraczam próg.

***

…siedzę na cyplu i obserwuję rzeczywistość. Nie znika, gdy zamknę oczy. Nie milknie, gdy zatkam uszy. Dzieje się bez względu na wszystko – wiedzę czy wolę. Współtworzę rzeczywistość? Jak to robię? Umysłem w Umyśle. O czym śnię? Co czuję? O czym dziś myślę?
– Tyś długowieczny! – krzyczę do drzewa. – Mów, co mam robić! Mów natychmiast!
Bezsilność w złość przemieniam. Czuję, jak skóra mocno się napina. Spada liść, spada żołądź z dużym kapeluszem… Ocieram łzę suchym dębowym liściem.
– Co dalej długowieczny? – ryczę. – Mów mi, kim jestem! Mów mi, jakie jest życie!
Plusk przy wysokiej trzcinie. Widzę falę na wodzie i nadal nie wiem, co w środek nurtu rzeki płynie.

Tej nocy wypełniłam gniazdo, to z tej gałęzi, co moc i pamięć straciła. Wypełniłam darem od dębu, a potem dodałam ślimaka muszlę. Tak oto, w ptasich piórkach, trawie, mchu, zamieszkali razem Długowieczny i Pusty. Odwiedzam ich czasem.

Posted in Bez kategorii.