Dżdżu rapsodia

Dżdżu rapsodia

I
Milczą w nas nieobecni.
Zero wieści, że masz kota i psa.
Bo my prawie oddzielni,
a z wahadła zegara niedoczas.

Tak mijamy się co dnia,
wymieniając miłość na niezgodę.
Tak tracimy co się da
wypowiedzieć w jednym prostym słowie.

Dzisiaj znów mówisz mi, że pogoda,
a w dodatku słońce śpi. Dżdżu rapsodia.
Wyblakł kwiat, któryś dał, gdy pogoda…
Pożółkł liść. Czy mam iść? Dżdżu rapsodia.

II
Zżera nas dychotomia.
Patrzy w oczy spis treści podziałów.
Daleka autonomia,
gdy po drugiej stronie reszta, całość.

Głodni i zawieszeni,
skazani na chaos, niepogodę,
mali i rozdrobnieni,
toniemy w milczącym, gniewnym słowie.

Dzisiaj znów mówisz mi, że pogoda,
a w dodatku słońce śpi. Dżdżu rapsodia.
Wyblakł kwiat, któryś dał, gdy pogoda…
Pożółkł liść. Czy mam iść? Dżdżu rapsodia.

Posted in Bez kategorii.