Poza „ja”

Poza „ja”

I
Wieczorem kaprysy siadają na grzędach,
esy-floresy układa wiatr.
Dzień podstawia kark pod topór.
Pomadka do ust zostawia bezbarwny ślad.
Zdążam przed nocą po łyk ptasiego mleka.
Dorastanie do śmierci miesza krople farb,
dla nizinnych mgieł szykuje szarość,
dla Sahary — z pereł długi szal.

Dopóki poznaję, istnieje jakieś nie wiem.
Błyszczą się oczy witraży i ćmy pod neonem.
Dopóki poznaję, istnieje jakieś wiem.
Nauki jak koła — zmienne i podważone.

II
Od rana psa warty tusz wylewa się z gazet.
Głośno prują fastrygi koncepcji.
Przyszyci do zysków pieją ze strachu.
Nowa porcja przycinek szuka pochlebcy.
Zdążam na promienne powroty.
W przejściu do dnia zacierają się obrazy snu.
O świcie wstępuję pomiędzy ocalałych.
Na strunach akord, w powietrzu Fis-dur, Ges-dur.

Dopóki nie poznaję, istnieje jakieś wiem.
Dopalają się światła ulicznych latarni.
Dopóki nie poznaję, istnieje jakieś nie wiem.
W ciemnej materii same zagadki.

Posted in Bez kategorii.